Profesjonalistka / Iwona Pająk

Każdy w Brukseli ma polską sprzątaczkę. Pamiętam, że jak pięć lat temu byłam na stażu w Komisji Europejskiej, regularnym zajęciem Polaków-stażystów było pisanie dla swoich przełożonych poleceń dla sprzatających pań z Polski: “Proszę uprasować 5 koszu”, “Proszę wyczyścić lodówkę” itp. Znajoma zawsze miała ochotę dopisać coś w rodzaju: “I proszę wynieść telewizor”.

Polskie sprzątaczki mają też Polacy, którzy licznie przybyli do Brukseli po rozszerzeniu UE na hojnie opłacane posady w instytucjach europejskich. Polską sprzątaczkę miałam też ja, ale kiedy ta zamieniła Brukselę na Antwerpię, musiałam poszukać nowej. Znajoma poleciła mi niejaką panią Kasię, która podobno sprząta szybko i dobrze. Umowiłam się więc z Kasią po pracy w moim mieszkaniu. Kasia pojawiła się punktualnie; wyglądała na konkretną dwudziestoparolatkę i od razu przeszła do rzeczy.

– To proszę mi pokazać mieszkanie. Czułam się lekko (znaczy… bardzo) zażenowana, kiedy Kasia zajrzała do mojej sypialni, pokrytej ciuchami z całego tygodnia i stertą nieprzeczytanych gazet. Zaczęłam od razu przepraszająco, że to uprzątnę przed sprzątaniem, że to tylko przejściowy nieporządek.

Kasia na to niezmieszana, że ją nie obchodzi, co mam w sypialni, i że widziala większy bałagan w życiu.

– Odkurzacz pani ma?
– Niestety, nie mam. Nie mam dywanów, więc nie mam też odkurzacza.
– To jak ja mam sprzątać bez odkurzacza? Proszę kupić odkurzacz.

Poczułam się zestrofowana jak uczniak w szkole i coś tam wymamrotałam, że rozważę kwestię zakupu odkurzacza. Kasia ogladała mieszkanie uważnie, mamrocząc co i rusz okiej, udając francuski akcent, a ja się czułam jakby przyszła do mnie teściowa z pierwszą wizytą.

– Proszę mi pokazać narzędzia do sprzątania.

Pomyślałam, że chodzi o szmaty do ścierania kurzu i nieśmiało otworzyłam szafkę pod zlewem.

– Mam tutaj ścierki i różne środki czyszczące.

Widzę jednak, że coś jest nie tak. Widzę, jak dolna warga Kasi zmienia układ i układa się w ironiczny uśmiech politowania.

– Ja pytałam, czy ma pani profesjonalne ścierki (akcent na profesjonalne)…

Przyznam, że poczułam się pokonana. Stałam jak ten tuman pod tablicą, który znowu niczego nie rozumie i znowu nie odrobił lekcji.

– Przepraszam…? – wybąkałam.
– Profesjonalne! Ja jestem profesjonalistką i wymagam! Potrzebne mi są ścierki, które… (i tu nastąpił długi opis ścierek, którego przytoczyć nie jestem w stanie ze względu na ilość profesjonalnych terminów. Pamiętam tylko, że było coś ta temat różnej ilości wchłanianej wody, w zależności od rodzaju ścierki).
– A co ma pani do zmywania podłogi? – kontynuuje pani Kasia, nie zrażona moją głupkowatą miną.

Z drżeniem serca wyciągam mopa i czekam na wyrok.

– Proszę pani, tak to sprzątały nasze babcie w XIX wieku. Ja nie będę sobie psuć zdrowia i tracić czasu. Proszę kupić… (tu pada profesjonalne sformułowanie, którego nie pomnę).

Zdążyłam się tylko zorientować, że chodzi o jakiś specjalny drąg do froterowania parkietu.
Wpadam w panike, bo nie wiem, jaki to drąg, a nie mam śmiałości pytać. Pani Kasia widzi moja bezradność i proponuje:

– Narysuję to pani (zaczyna rysować). Można kupić w Super GB. Nigdzie indziej nie ma.
– To może ja zaproponuję, że dałabym Pani pieniądze i Pani kupiłaby wszystko, co potrzebne.
– Ja mogę kupić ścierki, ale resztę musi pani kupić sama, bo ja tego dźwigać nie będę.

Przechodzimy do łazienki.

– Proszę mi pokazać gąbkę do czyszczenia wanny.

Uff! Tu powinno pójść gładko. Wyjmuję więc pomarańczową gąbkę i wręczam ją pewnym gestem. Ale już widzę, że znowu nie to.

– Pani chyba żartuje… – mówi Kasia, miętoląc gąbkę w ręku. To jest gąbka to mycia ciała, a nie do mycia wanny!
– A czym to się różni? -pytam się głupio.
– Proszę pani, gąbka do mycia wanny jest twarda.

Załamałam się. Zaczynam przeczuwać, że ta wizyta zostawi trwałe ślady na mojej psychice i kieszeni. Terapie odbudowy osobowości i leczenie szoku pourazowego pewnie tanie nie są.

– Proszę mi pokazać deskę do prasowania.

Ulga. Deska jak deska. Wyciągam więc triumfalnie deskę zza drzwi, a pani Kasia w śmiech. Myslę, że to z aprobaty, ale w lot pojmuję, że to śmiech złowrogi.

– No nie, takiej deski to ja nigdy w życiu nie widziałam.
– Ale, przepraszam, co z tą deską nie tak? – pytam ze łzami w oczach.
– Przecież za wąska, powiedziała pani Kasia, jak już opanowała atak śmiechu.
– No, nie widziałam jeszcze, żeby ktoś tak nie miał pojęcia o sprzataniu jak pani!

Stoję upokorzona, powalona na ziemię, odarta z dumy i godności. I nagle – myśl! Genialna myśl świta mi w głowie. Że przecież to nie ja przyszłam sprzątać u pani Kasi, tylko pani Kasia u mnie! I że ja mogę pani Kasi po prostu podziękować i – jak to się mówiło w podstawówce – kazać jej zamknąć drzwi z drugiej strony. Mogę ją zwyczajnie wyrzucić z hukiem z mojego mieszkania. (Co za lotność myśli! Co za przytomność umysłu!) Mówię więc, że skoro nie spełniam wymagań, że skoro to i tamto, to może lepiej będzie, jeśli zakończymy naszą krótką wspólpracę.

– A co pani taka obrażalska? Czy ja pani mówię, że pani nie jest inteligentna? Ja tylko mówię, że pani nie ma pojęcia o sprzątaniu.

W przypływie pewności siebie mówię, że nie po to ją poprosiłam o pomoc… I nie zdążyłam dokończyć zdania, bo pani Kasia, jakby nagle pojęła, o co chodzi, wpadła mi w słowo:

– Acha, to ja niby przyszłam tu pani pomagać?! To tak pani traktuje ludzi! Nie, proszę pani, ja tu nie przyszłam pani pomagać, ja tu przyszłam do pracy! Bo ja jestem profesjonalistką i traktuję swoją pracę poważnie. Jak coś robię, to robię dobrze! I wymagam!

Wpis “Profesjonalistka / Iwona Pająk” skomentowano 27 razy

  1. aluco pisze:

    To nie ma Pani męża, chłopaka? Kogokolwiek kto za skromne utrzymanie posprząta domek, słodki domek? Najlepiej, żeby nie znał języków, tak szybko się nie nauczy a do tego czasu posiedzi w domu. Same korzyści z tego płyną. Szybko ogarni sprzątanie, gotowania, pranie itp. a wieczorkiem można z nim porozmawiać nawet, jak nie jest zbytnio przygłupi. Najważniejsze żeby nie pił za dużo. Wszystko z miłości do Ukochanej i z radości, że “uciekł” z kraju, bo tam robił za psie pieniądze…. a teraz idę rozwiesić stringi…

    chłopak

  2. Jakub_Bru pisze:

    1.
    Jest przed 1 w nocy, czyli zaraz odjedzie ostatnie metro, wyjście do stacji metra Brouckere, czyli zaraz obok Grand Place, czyli centrum Brukseli. Piękna dziewczyna, pięknie zrobiona, obok piękny chłopiec. Nagle ona tupie nogą, zaciska piękne paznokcie i krzyczy do niego: ja już tak dłużej nie mogę! Już nie będę sprzątać. I w płacz.

    2.
    Pani sprzątająca przychodzi do znajomych, mówi: u tej Niemki taki porządeczek, niby wszystko porządnie pourządzane, otwieram lodówkę a tam TAKI GNÓJ!

    Znajomi zastanawiają się, co pani mówi o nich, i czy też otwiera lodówkę.

    3.
    Koleżanka Belgijka prezentuje pani sprzątającej wspomnianą wyżej listę czynności pl-fr. Pani bierze niepewnie do ręki: przepraszam, nie mam okularów. Koleżanka cierpliwie tłumaczy, co to. Pani: znakomicie, że chce się pani nauczyć polskiego!

  3. Juzef W. pisze:

    Przerazenie mnie ogarnelo kiedy zobaczylem w rubryce emigracyjnej tytul “Profesjonalistka”: jeszcze jeden Urban !
    Ale – nie. “Konkurs” pokazuje Polske inna, niz ja zostawilem. Wtedy, nie do pomyslenia bylo, zeby polscy absolwenci mieli niczym nie skrepowany dostep do pracy n.p. w UN. Mozna Wam tylko gratulowac i zyczyc sukcesow. Wreszcie Pani Iwona zademonstrowala positive thinking. Im wiecej Was sie przebije – tym lepiej. Dosc juz chyba tego “rownania w dol” do zmywakow, natretnych pociotkow i innych pokreconych. Wiem, Pani Iwonko, ile sil i zdrowia kosztuje taki konkurs. Moj syn wlasnie dostal phD w (jak mowia) najlepszym uniwersytecie U.S., a przedtem Bsc tamze, with streight A’s, a nie ma jeszcze 30 lat. Wasi rodzice sa z Was dumni, jak ja z mojego farfocla. Idzcie do przodu, zagarniajcie zycie pelna garscia, kupujcie domy, robcie dzieci i nie dajcie sobie w kasze dmuchac. A propos: z Pani talentem i znajomoscia tematu powinna byla pani byla dac taki odpor temu Dupowiczowi czy Dukowiczowi (jak mu tam bylo), zeby obronic swoja pozycje ofensywnie, zdemolowac przeciwnika. Cwiczenie na blogu przyda sie pozniej.
    Do sprzatania ani Polka, ani Rosjanka, ani inna z Europy Wschodniej sie nie nadaje. Albo bedzie stroic “smart ass”, albo krecic, albo pewnego dnia po prostu sie nie zjawi. Temat trudny, bo dochodzi ubezpieczenie medyczne, urlop i inne przyjemnosci wynikajace z prawa pracy. Jako zlo konieczne, wzialbym automat z egzotycznego kraju: sprzata, znika, nie gada, sznuje kazdy grosz. Zycze powodzenia ze sprzataniem i czekam na kolejny felieton. Juziek.

  4. root pisze:

    Wydaje mi sie ze to dosyc zwyczajne. Po jednej stronie mloda dziewczyna ktora na starcie jest juz ekonomiczna czescia “tego lepszego swiata gdzie sie nie sprzata i rozmawia w obcych jezykach”. Natomiast po drugiej stronie dziewczyna ktora najprawdopodobniej uwazala ze ma najlepsza prace jaka moze miec ktos pochodzacy z polski. Zniszczylas etos i stereotyp w ktory z wlasnego lenistwa sobie wymyslila, skoro ty moglas to dlaczego ona tego nie zrobila. Jedno z tych bardzo nie lubianych pytan do samego siebie o ktore najlatwiej posadzic kogos z tego samego background-u.
    Akurat wypadlo na odegranie roli “profesjonalistki” zeby “wyjsc z twarza”.
    Takie rzeczy zdarzaja sie wszedzie, im bardziej przestraszeni tym ze nie potrafia zrozumiec swiata do okola tym bardziej sparalizowani i maskujacy sie dosyc excentrycznym zachowania.
    Zamiast uczestniczyc w “dramacie profesjonalistki” trzeba bylo moze normalnie z nia pogadac ze nie masz zamiaru jej oceniac tak sie ocenia ludzi w miejscu z ktorego przyjechala i ze nie ma potrzeby do robienia z tego przedstawienia. Nauczy sie jezyka, nabierze dystansu do siebie. Zacznie rozmawiac z ludzmi i strach sam zniknie.
    Co oczywiscie nie znaczy ze musi u ciebie sprzatac.
    Inna sprawa ze jesli sprzataczka mi mowi ze fajnie by bylo zebym mial taka a nie inna gabke do wanny bo jest swietna i bardzo solidnie czysci to w czym problem, w koncu to moja wanna. Odkurzac tez raczej to ty powinnas miec. Zreszta sprawdz umowe jaka masz z agencja z ktorej jest pania do sprzatania. Powinnas miec tam wszystkie informacje odnosnie tego co ty masz zapewnic a co pani sprzatajaca.

    Znajomy jakis czas temu opowiadal mi ciekawa anegdote o rodakach ktorzy koniecznie chceli isc do polskiego dentysty i zupelnie nie docieralo do nich to ze “polski” nie oznacza wcale “najlepszy”. Zycie pokazuje ze narodowy nacjonalizm to tylko katastrofy, wieksze mniejsze ale zawsze katastrofy. Polecam nastepnym razem szukac “dobrej” sprzataczki, nie koniecznie “polskiej”. Zycie staje sie wtedy zdecydowanie latwiejsze.
    Pozdrawiam

  5. RaZ pisze:

    Bardzo podoba mi się podejście Pani Kasi. Co prawda mogłaby się wykazać większą elastycznością i kupić potrzebne rzeczy bez gadania (w końcu to ona świadczy usługę), ale chyba nie powinno nikogo razić, że chcąc świadczyć usługę na wysokim poziomie wymaga od pracodawcy materiałów i narzędzi dobrej jakości. Czyż nie? Obyśmy zawsze mieli takie podejscie do naszej pracy.

  6. KOKO pisze:

    Do Juzefa W. o DUKOWICZU na stronie http://www.polska.lu/viewtopic.php?t=422

  7. Helena pisze:

    Ma te sama Pania Dochodzaca od ponad 25 lat. Oczywiscie, ze jest ona profesjonalistka i oczywiscie, ze musze jej zapewnic godziwe warunki pracy, dobry sptrzet i materialy., Kiedy Pani Teresa mowi mi – wole aby pani kupowala takie a nie inne szmatki do mycia podlogi, ja z tym nie dyskutuje tylko dostarczam jej tego co potrzebuje.
    Radze Pani Autorce tez tego sie nauczyc. Czasami jestem zla na Pania T., czasami robi cos nie tak, jak sobie zycze. Wtedy spokojnie rozmawiamy co nalezy lub mozna poprawic.
    POnadto:
    a. dostaje dodatkowe wynagrodzenie za dodatrkowa prace
    b. place jej kiedy jest chora lub jedzie na urlop
    c. Pani T. dostaje bonusy na swieta w wysokosci jewdnej dodatkowej dniowki.
    I tak nalezy traktowac pracownika,a nie gorszyc sie, ze chce miec profesjonalne scierki. Ja bedac w pracy chce miec nowy, profesjonalny komputer, a nie taki, ktorym sie juz dostatecznie nabawil synek mojej szefowej.

  8. ania.o pisze:

    Zastanawiam sie dlaczego root wychodzi z zalozenia, iz niedoszla sprzataczka pani Iwony swoja obecna profesje zawdziecza tylko i wylacznie wlasnemu lenistwu? Niestety nie kazdy mial i ma mozliwosc ukonczenia swietnej szkoly, podjecia studiow, mial bardziej lub mniej zamoznych rodzicow, ktorzy pomaga finansowo w czasie studiow. Nie zapominajmy, ze w Posce zyja takze ludzie w malych miasteczkach i na wsiach, gdzie czesto do dworca trzeba maszerowac pieszo kilka kilometrow by dojechac do szkoly, a rodzicow ne bylo stac na oplacenie internatu, gdzie czasami nie bylo odpowiedniej osoby by pokierowac mlodym czlowiekiem itd,itp. Dzis jaka sytuacja jest w naszym kraju tez wiemy. Dlatego wciaz tylu mlodych ludzi jest zmuszonych emigrowac. Cieszmy sie, ze jednym sie poszczescilo i moga byc czecia “tego lepszego swiata gdzie sie nie sprzata i rozmawia w obcych jezykach” Ale cieszmy sie takze. ze tacy ludzie jak ta mloda dziewczyna znalezli odwage by wykonywac i taka niewdzieczna prace, by moze wspomoc finansowo rodzine w Polsce, by moze zarobic na wlasna nauke? Sama przez kilka lat zarabialam wlasnie sprzataniem by sfinansowac wlasne studia i nie umarlam z tego powodu. I akurat bylo odwrotnie to ja musialam czesto znosic fanaberie pan, u ktorych pracowalam. A dziwakow znajdziemy i w “tym lepszym swiecie”. Najlepiej by bylo jednak nikogo zbyt pochopnie nie oceniac. Pozdrawiam serdecznie.

  9. hjuston pisze:

    pani heleno- swieta prawda z tym komputerem!

  10. root pisze:

    Pani Aniu nie wierze w wymowki. Poznalem sporo ludzi z sukcesami na koncie. Bardzo wiele tych historii zaczelo sie w bardzo marnych warunkach od przyslowiowego “niczego”. Mi tez sie przydazyla podobna przygoda.
    Jesli chce sie odniesc sukces (kazdy ma wlasna definicje i przy tym zostanmy) nie ma granic nie do przeskoczenia. Szczegolnie w tak zwanych “cywilizowanych” krajach.
    Dlaczego mlodzi ludzie wyjezdzaja z polski? Nie pytalem ich wszystkich.
    Meczace czasami jest to ze przyjezdzaja tu z bardzo dziwnym i pokretnym systemem wartosci. Bocza sie na swiat ze nie potrafiac zbyt wiele i wykonuja zawody w ktorych jest stosunkowo mala odpowiedzialnosc. Wykorzystujac wlasne lenistwo jako argumet do nic nie robienia “mentalnosc inna, chceb nie taki, ect. “.
    Prosze nie zajmowac sie usprawiedliwianiem cudzych decyzji oraz sytuacji z nich wynikajacych. “Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz”, ta zasada dotyczy wszystkich mieszkancow tej planety bez wyjatkow.

    Nie ma zadnych usprawiedliwien do generowania nieprzyjemnych sytuacji w ktorych konfrontacja postaw zastepuje komunikacje. Tak jak sie to przydarzylo pomiedzy Pania Iwonia a Pania sprzatajaca. Jest to dosyc czesta sytuacja pomiedzy ludzmi przyjezdzajacymi z krajow z przestawionymi systemami wartosci. Dyschonorem dla nich jest zaplacenie rachunkow za siebie i uczciwe zycie utrzymujac sie z np. sprzatania. Natomiast za szlachetne uznaja nic nie robienie w ktorym sie wychowali. Sprzataczka jest od sprzatania a nie wymyslania poblemow a klient jest od sprawdzenia za wczasu umowy zeby wiedziec czy ma miec wlasny odkurzac czy tez Pani sprzatajaca go przywiezie ze soba. Dokaladnie taka mam opinie na tem temat.

    Podobnie jak moi koledzy po fachu nie uznaje dyplomow z polski. Uznaje tylko dyplomy uczelni ktore ucza czegos sensownego nie zalerznie gdzie sie znajduja. Zreszta i tak sa one dodatkiem do umiejetnosci kandydata. Tak ze mlodym ludziom z polski ktorzy chca osiagnac sukces w swoich dziedzinach polecam zdobywanie praktycznego doswiadczenia zamiast marnowanie zycia na w wiekszosci bezwartosciowe dyplomy ktorymi nikt sobie tutaj glowy nie zawraca.
    Sprzatanie zas uwarzam za normalna prace a tych ktorzy nie maja do tego zawodu szacunku nie darze wlasnym szacunkiem. Nie musi mi Pani tlumaczyc rzeczy dla mnie oczwistych. Nie uwarzam tez ze jest to niewdzieczna praca, jest to taki sam zawod jak kazdy inny. Gdzie jest sie szanowanym o tyle na ile sie szanuje samego siebie i potrafi dogadac z ludzmi dla ktorych sie pracuje. Nikt nie musi cale zycie wykonywac tej samej pracy, to nie jest przeznaczenie i nikt nie musi czuc dyskomfortu z tego powodu.
    Pozdrawiam

  11. ania.o pisze:

    Ja rowniez nie wierze w wymowki. Ale ja nie o wymowkach pisalam, tylko o roznych sytuacjach zyciowych. Jednym udaje sie te niesprzyjajace warunki, tak jak panu i wielu innym pokonac, wielu innym niestety nie! I nie zawsze mozna klasc przyczyne ich niepowodzenia tylko i wylacznie na ich nieudolnosc. Wierze gleboko, ,ze “dla chcacego nie ma nic trudnego”. Ale czasami pewnych sytuacji nie da sie po prostu przeskoczyc. Nie probuje nikogo usprawiedliwiac, tylko staram sie wczuc w sytuacje drugiej osoby i nie stawiac pochopnie ocen. Sama dobrze wiem, ze sa ludzie, ktorym nikt nigdy nie dogodzi i zawsze beda niezadowoleni ze swojej sytuacji i beda probowali innych obciazac za swoja nieudolnosc itd. Ale sa i tacy, ktorzy beda na przekor wszystkiemu przec do przodu i nie beda sie poddawac. Zeby rownowaga w naturze zostala zachowana musza byc i tacy i tacy. Inaczej by bylo zbyt pieknie:) Pozdrawiam

  12. Klara pisze:

    Pani Iwono,

    Czytajac te wszystkie komentarze odnosze wrazenie, ze poziom inteligencji naszych rodakow jest zatrwazajacy. Dlaczego ci ludzie nie potrafia zrozumiec prostej obserwacji socjologicznej? A moze wychodzi zazdrosc, ze wyksztalcona i zamozna osoba ma sprzataczke? Przeciez to calkiem normalna rzecz, nieprawdaz?… Moja Pani Halinka jak sprzata u mnie to ani mru mru. Cicho, dyskretnie i sumiennie posprzata za 15 euro za godzine, bo wie, ze to jest jej praca a ja jestem patronne ( szefowa, dla tych, ktorzy nie znaja jezykow obcych). Dziekuje Pani raz jeszcze za fantastyczne teksty i zycze wielu sukcesow. Czytam czesto bloga Agaty Passent i chetnie poradzilabym jej wziecie paru lekcji pisania u Pani.

    Czekam na nastepny wpis i jeszcze raz gratuluje Polityce za wybor tekstow Pani Iwony.

    Pozdrawiam,

    Klara

  13. ania.o pisze:

    Czy pani Helenka sprzata dlatego “cicho, dyskretnie i sumiennie za 15 euro za godzine” bo sprzata na czarno?
    Pozdrawiam.

  14. Klara pisze:

    Droga Aniu,

    A dlaczego mialaby pracowac na czarno? Przeciez to nic trudnego zarejestrowac Pania do sprzatania w odpowiednim urzedzie!!!! Zachecam do przestrzegania prawa.

  15. Epska Zenobia pisze:

    Super tekst!
    Prosze o prawa autorskie i zgode na publikacje, chocby linka!
    Tekst jest fenomenalny!!!

    Wasza Epska

  16. Epska Zenobia pisze:

    wpadnijcie na mojego bloga ;)

  17. ania.o pisze:

    Droga Klaro,
    Do przestrzegania prawa zachecac mnie nie trzeba, bo je od zawsze przestrzegam. Wiem jednak, ze wiele osob stara sie je omijac a zwlaszcza gdy chodzi o panie do sprzatania. Dlatego moje spostrzezenie. Prosze o wybaczenie, ze insynuowalam cos innego:)
    Pozdrawiam.

  18. Anka pisze:

    Bardzo dobry przyklad na zderzenie dwoch mentalnosci: wschodnioeuropejskiego (post?)feudalnego myslenia w kategoriach hierarchicznych i zachodnioeuropejskiej praktyki rownosci praw. No coz, Autorka bedzie sie musiala jeszcze niejednego nauczyc.
    Tutaj nawet jak sie prosi o spotkanie z ministrem, to sekretarka proponuje kilka terminow i pyta, ktory bylby dla nas dogodny. I jesli pan minister sie o 10 min. spozni, bo poprzedni interesant zabral mu za duzo czasu, to bardzo przeprasza czekajacego petenta, ktory w miedzyczasie dostal od sekretarki kawe w celu zalagodzenia jego rozdraznienia.

    W Polsce niestety nadal jeszcze nie upowszechnily sie mieszczanskie idealy: szacunek dla profesjonalizmu, czasu (innych) i reguly gry jednakowe dla wszystkich. Nadal zywe sa postawy i myslenie majace swe korzenie w epoce przedindustrialnej, gdy spoleczenstwo dzielilo sie na jasniepanow i parobkow. I komunizm nic tu nie zmienil.

  19. anik pisze:

    super teks, tylko mam troche wrazenie, ze nieco ubarwiony…..choc moze takie panie Kasie naprawde istnieja? Mnie tez zdarza sie od czasu do czasu sprzatac u kogos ( 2 polakow ), ale az taka wymagajaca nie jestem.
    Moze dlatego, ze ja jestem studentka z perspektywami na zycie, a pani Kasia jest po prostu profesjonalistka??
    Pozdr.

  20. prostaczek pisze:

    No to jestem pod wrażeniem. Tekst na poziomie elokwentnej licealistki. A tu przecież i staż w Cion i nawet konkurs zdany sie przydarzył. Fiu, fiu, fiu. Wysokie mniemanie o sobie nie idzie w parze z umiejetnością utrzymania czystości wokół siebie. Rozumiem, że posiadanie MiniCoopera jest OK ale posiadanie odkurzacza już nie. A co ze szczoteczką do zębów?

  21. Klara pisze:

    Drodzy Rodacy,

    Zainteresowal mnie komentarz osoby, zapewne plci meskiej, pod pseudonimem prostaczek. I wlasnie taki oto prostaczek potrafil ocenic tekst Pani Iwony i uzyc wlasciwego okreslenia ” elokwentny”. Brawo zakompleksiony prostaczku!!!
    Prostaczku, czy w twoim domostwie utzymaniem czystosci zajmuje sie mama albo pewnie twoja dziewczyna jeszcze z czasow Technikum Prawniczego w Koziej Wolce?
    Pozdrawiam Prostaczka,
    Klara

  22. prostaczek pisze:

    Droga Klaro,

    Wszystko się wydało! Czytuje Pani felietony Agaty Passent. Szczerzę współczuję. Zapewne stąd u Pani te nadwyrężone gust i smak.

    Przyznaję, poniosło mnie, zamiast napisać “grafomański” użyłem słowa “elokwentny”.

    Nie ma potrzeby pisania wszystkich przymiotników jakie się zna aby dotrzeć do sedna sprawy. Tekst lśni – i tu się z Panią zgadzam – jednak nie prostotą felietonu ale nieprzyjemnym poczuciem wyższości zadufanej w sobie panny. Prostotą! Nie prostactwem. Prostotą! Nie lekkością formy łatwej, przyjemnej i bez znaczenia.

    Ach te panny dziewanny! Za czasów technikum nieźle się z nich żartowało! Czas zrobił swoje, panny powyrastały na krasne dziewoje, egzaminy pozdawały, pierwsze pensje w Brukseli podostwały. Ale nawet kiepski felieton nie ukryje ich płytkiej percepcji. I tu dochodzę do clou: nie wszystko co się widzi jest ciekawe jeśli nie widzi się wszystkiego.

    Pani I.Pająk zalecam mniej oglądania i więcej dumania.

    No i jeszcze to sprzątanie… Wykonuję je jak każdą inną pracę. Samodzielnie. I nie mam do niej szczególnie emocjonalnego stosunku. Czego i Pani życzę.

    Pozdrawiam Klarę,

    prostaczek

  23. Klara pisze:

    Drogi Panie,

    Juz wiem skad ta zlosc na samodzielne i swiatle kobiety, jak Autorka czy pani Agata Passent. Dlatego, ze pokonczyly najlepsze na swiecie uczelnie, pozdawaly egzaminy i dostaly pierwsze pensje w Brukseli. A Pan chcialby sie z nich nadal wysmiewac jak wysmiewal sie Pan z kolezanek w zaocznym technikum, do ktorego Pan sie dostal za punkty za prostacze pochodzenie.

    A teraz to one wysmiewaja sie z takich jak Pan, kiedy to Pan w sado-masochistycznym uniesieniu stal sie ich regularnym czytelnikiem. Powinno byc milo Pani Iwonie, ze traktuje Pan jej felietony jak wirtualny uniwersytet i uczy sie przymiotnikow (na razie zna Pan dwa – od czegos trzeba zaczac) na jej tekstach. I tak oto taki prostaczek targany emocjami po lekturze felietonu Pani Iwony chwyta za slownik, elementarz, buszuje po google i nagle wylewa swe wypociny on line (notabene, ciekawe dlaczego nie komentuje Pan innych felietonow na tym blogu? Pozostale Autorki nie spelniaja kryteriow?). Brawo i oby tak dalej!!

    Nie jestem tez pewna co do znaczenia Panskiego motto: “nie wszystko co sie widzi jest ciekawe jesli nie widzi sie wszystkiego”. Czyzby Pan sugerowal , ze pod prostacza powloka kryje sie wrazliwe pachole?

    Nie uczyli mnie w Oxfordzie takich madrosci. Czyzby taki mial Pan temat na probnej maturze na kursie wieczorowym dla inteligentnych inaczej? Prosze sie nie martwic, z pomoca Giertycha sie uda!

    Kto tak Pana skrzywdzil ? Kobiety ? Tatus ? Mamusia ? Chetnie pomaga Panu instytucje takie jak. : SOS Chauvinisme, SOS Racisme, a wolnych chwilach zachecam do pracy jako wolontariusz w Ni Putes ni Soumises.

    Pozwole zadac sobie jedno pytanie, do ogladania czego zacheca Pan Pania Iwone ? Skonczylam Oxford, Sorbonne, a komentarza prostaka nie rozumiem ?

    Pozdrawiam,

    Klara

    Ps. Pani Iwono, kiedy nastepny tekst ? Pozdrowienia dla Polityki.

  24. Karolina pisze:

    Zdziwilo mnie zdziwienie pani Iwony, ta sprzataczka ma prawo byc tarktowana powaznie o ile powaznie i solidnie wykonuje swoja prace. Nie ma w tym nic dziwnego, ze wymaga godziwych warunkow ona nie jest sluzaca lub dziewucha z folwarka, ktora ma ulzyc jasnie pani w pozadkach ona przychodzi do pracy…. pani moze sie zgodzic na te warunki lub nie i nie ma sie czym dluzej ekscytowac

  25. Grzegorz pisze:

    Zadzam sie z wypowiedziami Anki i Karoliny.
    Jestem natomiast skonfudowany wypowiedziami prostaczka i Klary. Czy nie mozna wyrazic krytyki bez chamskich wycieczek osobistych? Najwyrazniej macie sie za wielkich inteligentow, a tak wam brakuje manier…

  26. ahla pisze:

    Dwa zdania sa kluczowe w tekscie pani Iwony:
    1. Każdy w Brukseli ma polską sprzątaczkę.
    2. Czy ja pani mówię, że pani nie jest inteligentna? Ja tylko mówię, że pani nie ma pojęcia o sprzątaniu.

    To prawda, Polki w Brukseli (w przeważającej większości) sprzątają. Dlaczego? Nie dlatego, że – jak pisze root – wydaje im się, że to najlepsza praca, jaką może mieć ktoś pochodzący z Polski. Dlatego, że to praktycznie JEDYNA praca, jaka może tu wykonywać Polka. Polacy, aby pracować w Belgii, potrzebują pozwoleń na pracę. Takie pozwolenie jest wydawane wtedy, kiedy potencjalny pracodawca udowodni, że nie może znaleźć na dane stanowisko Belga(!!!); poza tym pracodawca – aby była szansa na wydanie pozwolenia – musi zaproponować osobie (tu: Polakowi) spoza “starej” UE odpowiednio wysokie zarobki (okolo 1800 EUR netto, podczas gdy srednia pensja w Belgii to okolo 1500 EUR netto).
    Polki mają tu trzy drogi: wyjść za mąż za Belga lub innego obywatela “starej” UE – da im to prawo do pracy na równi z Belgami; dostać pracę w instytucjach unijnych (do czego potrzeba odpowiedniego wykształcenia, ale też ZDOLNOŚCI i umiejętności, bo skończenie studiów nie wystarczy przecież), jak również szczęścia; zostać sprzątaczką (najłatwiej “na czarno”, ewentualnie – jeśli mąż – Polak będzie miał status independent (samozatrudnienie, głównie na budowie), może “pokombinować” i też otrzymać pracę sprzątaczki – ale już legalną).
    Pani Kasia jest w Brukseli sprzątaczką. Prawdopodobnie to samo robi jej mama, siostra i wszystkie koleżanki z miejscowości na Podlasiu. To, że sprząta, nie znaczy, root, że nie zna francuskiego (być może nawet zna, bo w Białymstoku jest on dużo bardziej popularny niż angielski). Powody – jw. A dodatkowo – całe życie otoczenie (rodzina, znajomi) utwierdzali ją w tym, że w Brukseli może TYLKO sprzątać (i o to pewnie ma żal do siebie i do otoczenia, gdy widzi, że jednak niektórym – ZDOLNYM – udało się osiągnąć dużo więcej.
    Z opisanego jej zachowania wynika, że nie jest intelektualistką, więc pracy w Komisji nie dostanie.
    I tu dochodzimy do punktu drugiego: ja pani nie mówię, że pani nie jest inteligentna.
    Co ma zrobić pani Kasia, skoro widzi, że pani Iwona – Polka – nie sprząta? Oskarżać siebie, że jej nie starczyło zdolności, aby pójść na studia i robić w Brukseli coś innego? Oczywiści że nie! Musi się jakoś obronić przed bolesną prawdą o niej samej – sprzątanie czyni więc całym swoim życiem i ucieka w coś, co nazwałabym (może niezręcznie) “mentalnością sprzątaczki”. Ponieważ wydaje mi się, że można być sprzątaczką, ale nie zachowywać się jak sprzątaczka (czyli osoba o pogardzanym zajęciu) – a więc w prywatnych rozmowach w domu nie wyśmiewać się ze swoich klienów (czym tak naprawdę spycha siebie do jeszcze niższego poziomu), a w kontaktach z klientami nie pokazywać swojej wyższości nad osobą .

    Słow Juzefa W.: “Jako zlo konieczne, wzialbym automat z egzotycznego kraju: sprzata, znika, nie gada, szanuje kazdy grosz” nie mam nawet siły komentować.

  27. Pan Lulek pisze:

    Znowu niczego nie moge zrozumiec albo pojac.
    Cale zycie jak tylko bylo trzeba, robilam to co musialem, lacznie z myciem okien i wiorkowaniem podlog. W moich czasach studenckich w Polsce. Wyjezdzajac do Austrii wystartowalem lepiej jak Onassis bo mialem 10 dolcow w kieszeni a on tylko 5. Czasem jest piekielnie trudno, chlodno i glodno. Ale jak ktos wynajmuje sie za psa to musi szczekac. Jak czlowiek jest uparty, to wszystko wychodzi. Kazda praca jest dobra jezeli sie ja dobrze wykonuje. Corka naszych przyjaciol studiowala medycyne a w kazdy weekend dorabiala sobie jako kelnerka. Teraz jest juz Pania Doktor z innymi wlasciwymi zawodowi klopotami. Moja wnuczka studiuje pedagogike na uniwersytecie w Niemczech i rownoczesnie uczy uposledzone dzieci plywania. A jak sobie zarobi i usklada pieniedze, to trwoni je na podroze do Australii, Poludniowej Ameryki. Jezdzi tramwajem bo jej nie stac na samochod i ma najpiekniejsze studenckie zycie. Teraz przyjedzie do mnie ze swoim chlopakiem. Beda sprzatac cale mieszkanie a po poludnia robic dlugie wycieczki rowerowe.
    Kazda praca jesli potrzebna, jest dobra i mozna byc z niej dumnym.
    Pan Lulek

Dodaj komentarz

To use reCAPTCHA you must get an API key from https://www.google.com/recaptcha/admin/create