Jak to w Rumunii - odsłona dziewiąta
Obywatel Rumun
Obiecałam ostatnio, że napiszę coś pozytywnego. A zatem muszę napisać o ludziach. O Rumunach. Podkreślam jednak - to są tylko i wyłącznie moje obserwacje, nie jestem socjologiem, a książki o rumuńskiej duszy nie zdążyłam jeszcze przeczytać.
Poznani przez mnie Rumuni kochają życie, kobiety i taniec. Lubią się zabawić, spotykać z przyjaciółmi, dobrze zjeść. Nie piją alkoholu w takich ilościach jak my (a już na pewno nie wódkę). W klubie potrafią się bawić bez upijania się, albo przy jednym drinku. Znajoma Rumunka opowiadała mi, jaki to był dla niej szok, gdy na imprezach w Polsce studenci upijali się do nieprzytomności. W Bukareszcie nikt nie potrzebował do zabawy procentów. Inny przykład: autobus pełen facetów w wieku około lat 30, pracowników jednej z firm, jadących na weekend firmowy, ale bez szefostwa. Pytają kierowcę czy ma w ofercie alkohol. Jest piwo. Kilku z nich kupuje po jednym piwku. Jadą 6 godzin autokarem, śpiewają, śmieją się, wygłupiają. Nie potrzebują żadnych dopalaczy.
Uwielbiają dzieci. Wciąż spotykam się z wyrazami życzliwości, gdy jestem z dzieckiem. Tu całkiem normalne jest zaczepianie obcych dzieci na ulicy, w sklepie, w autobusie, w metrze. Łaskotanie, głaskanie, dawanie czegoś do jedzenia, a nawet całowanie. Także ze strony mężczyzn! Sklepikarki i straganiarki podbiegają z jakimś drobiazgiem do zjedzenia, ochroniarze biorą dziecko na ręce i całują, sprzedawczynie sadzają je sobie na kolana, gdy kasują towar. Starsi panowie uchylają kapelusz i pozdrawiają z atencją małą dziewczynkę. Kelnerzy często bawią się z dziećmi i zabierają je do kuchni, aby rodzice mieli możliwość zjeść. Szczególnie ciepło są przyjmowane dzieci o jasnych włosach.
W pracy najogólniej mówiąc Rumuni nie są szczególnie słowni, kreatywni i odpowiedzialni, wolą rozmowy i budowanie dobrych relacji z kolegami. Lubią się dobrze ubrać (to szczególnie w Bukareszcie) i zaszpanować. W kinie widziałam dziewczyny wystrojone jak na wesele, w eleganckie sukienki i kopertowe torebki. Generalnie moda jest taka na błyszcząco, ozdobnie i kolorowo. Rzadko widać oryginalnych freaków na ulicy.
Młodzi Rumuni gazety czytają głownie w Internecie - w Rumunii nie ma żadnego tygodnika opinii o liczącym się nakładzie. Sprawami własnego kraju interesują się mało, nawet poznani przeze mnie absolwenci politologii uważają, że nie ma sensu głosować, bo polityka to bagno.
Hałaśliwi. Czasami tak głośno i aktywnie rozmawiają, że dla mnie brzmi to jak wielka awantura, a to zwykła międzysąsiedzka wymiana uprzejmości.
Niecierpliwi na drodze (Bukareszt!), temperamentni, egocentrycy, ale jednocześnie życzliwie wpuszczają kombinatorów z nieistniejących pasów ruchu i cierpliwie stoją w niekończących się korkach. Koleżanka wpuściła z jakiegoś pobocza dobry, drogi samochód. Nagle zorientowała się, że ten jedzie za nią aż na parking supermarketu. Kiedy ona już wyobrażała sobie, że to jakiś kryminalista, kierowca zatrzymał się i podziękował za jej uprzejme zachowanie sprzed kilku minut!
Pobożni (około 80 proc. Rumunów przyznaje się do prawosławia). Jednak kościół jest tu bliżej normalnych ludzi - pop w stroju służbowym spacerujący z żoną i dziećmi po mieście to zwyczajny widok. Tu się hojnie łoży na kościół. Studentki uważają, że poderwanie na zajęciach przyszłego popa to dobry interes. Chłopcy wybierając profesję duchownego wierzą, że to spokój na resztę życia.
Aborcji mówią tak (jest legalna). Kastracja psów wywołuje w nich moralny opór.
Rumuni są wrażliwi na krzywdę innych. Szczególnie zwierząt (ma być pozytywnie, więc o miłości do psów nie piszę). Żebrakom dają sowite datki. Nieraz widziałam przystojnych panów idących na imprezę, którzy babci na rogu dawali po 20 zł. Często też zwyczajni robotnicy podróżujący skodą wręczają kalekom żebrzącym na światłach po 5 zł.
Ogólnie mało przedsiębiorczy i niepozbierani, czekający na cud. Ale można to zinterpretować na ich korzyść - są łagodni z natury.
Gigi Becali
Kiedy piszę o Rumunach, muszę wspomnieć najsłynniejszego z nich (pomijam Drakulę, o nim może innym razem…). To Gigi Becali. Tym bardziej, że mam najświeższe informacje na jego temat - najbogatszy Rumun w czwartek 2 kwietnia został aresztowany. Wiem to na pewno, bo stałam wtedy w gigantycznym korku na Piperze, gdzie mieszka Gigi i gdzie w godzinach porannych policja okrążyła jego willę. Nie wiem natomiast, dlaczego zrobili to w największy poranny korek i dlaczego już w chwili aresztowania Gigi wszystkie stacje radiowe i TV oraz mieszkańcy Bukaresztu podawali tę wiadomość.
Gigi Becali uosabia amerykański mit od pucybuta do milionera. Jego rodzina zajmowała się pasaniem owiec i on sam w dzieciństwie tak pracował. Wskutek nieznanych okoliczności (handel ziemią prawdopodobnie) szybko się wzbogacił. Pod koniec lat 80. zgromadził pokaźna sumę dolarów i zainwestował w handel dżinsami z Turcji. Kupował ziemię i dobrze inwestował z modne dzielnice (m.in. osławiona Pipera). Formalnie nie jest już prezesem i głównym udziałowcem klubu piłkarskiego Steaua Bukareszt, ale kontroluje go przez podstawionych krewnych. Około 75 mln USD wydał tylko na darowizny dla kościołów w Rumunii i za granicą, sponsorując budowę (od zera) 23 świątyń. Raz w miesiącu na Piperę przybywają żebracy z całego miasta, bo Gigi rozdaje pieniądze. Za to właśnie kochają go Rumuni - jest bogaty, ale z biednej rodziny, zwyczajny, choć nadnaturalnie bogaty (od wielu lat w pierwszej setce najbogatszych ludzi Europy, w 2008 roku jego majątek szacowano na 3 100 mln), hojny i pobożny.
Jak każdy bogacz ma oczywiście swoje fanaberie. Na YouTube można znaleźć scenkę, kiedy Gigi nie może otworzyć swojego samochodu, więc zdenerwowany rozwala drzwiczki łomem. Albo inna legenda: Gigi zostawia pod knajpą otwarty samochód. I samochód zostaje skradziony. Nazajutrz media obiega wiadomość: Gigi wybaczy złodziejom, jeśli natychmiast zwrócą zgubę. Złodzieje oczywiście zwracają samochód, wypolerowany i z kwiatami na siedzeniu…
Kiedy kilka dni temu policja aresztowała Gigi za odebranie (własnego co prawda) samochodu z rąk złodziei, ale w nielegalny sposób, bukareszteńczycy protestowali na ulicach z transparentami “uwolnić Gigi”. Lokalny Al Capone okazał się nie być ponad prawem i moim zdaniem to dobra informacja dla Rumuni.
2009-04-06 o godz. 22:29
Rumun tez czlowiek. I trzeba na niego popatrzec jak na czlowieka. Wazne, ze dobry. A akcja protestacyjna opisana na koncu to bardzo piekny gest.
2009-04-06 o godz. 22:56
Beato, to ciekawe uzupelnienie Twoich wczesniejszych opisow. Przeczytalam z uwaga.
Chcialam Cie spytac, jaki stosunek maja Rumuni do komunistycznej przeszlosci?
Piszesz, ze teraz aborcja jest legalna. Za czasow Ceauşescu to byla rzecz totalnie nielegalna i policyjnie tropiona przez panstwo. Ogladalam ostatnio dokument BBC o wspolczesnej historii panstwa i wprowadzone przez Ceauşescu i jego zone ograniczenia socjalne byly szalone i okrutne: kazda kobieta miala rodzc mnostwo dzieci dla rezimu, rolnicy sila przenoszeni byli do niewykonczonych blokowcow, gdzie nie bylo okien, drzwi, wody, ogrzewania… Nie pamietam, zeby jakikolwiek kraj z wschodniego bloku mial tak agresywna i niszczycielska polityke spoleczna. Czy o tym sie teraz mowi?
Pozdrawiam serdecznie
4 Months, 3 Weeks and 2 Days
2009-04-15 o godz. 21:57
Nie znam niestety Gigi Becali, ale to bardzo ciekawe! Ze wspolczesnych Rumunow to znam nazwisko Caucesku, Nadię - tę akrobatkę i aktorke, ktora grała Maryję - mtkę Jezusa w Pasji Mela Gibsona. Niewiele wiemy o tym kraju, z ktorym kiedys mielismy wspolna granice, niestety. I widzialam film 4 miesiace, 3 tygodnie i 2 dni - swietny. Czy to byly jkies znane rumunskie aktorki?
pzdr
2009-10-23 o godz. 19:19
zgadzamy sie z opinia : Anny Brakonieckiej: Rumun tez czlowiek. I trzeba na niego popatrzec jak na czlowieka. Wazne, ze dobry.
Poznalysmy ludnośc rumunska, a blizej 2 Rumunow.
Sa bardzo sympatyczni i towarzyscy. Faktynie nie pija prwie alkoholu. Bardzo lubią słuchać muzyki. Mozna bylo sie z nimi dogadac po angielsku, hiszpansku, francusku, rosyjsku a nawet po czesci po polsku:)
Sa rodzinni, wzajemnie sie szanuja, potrafia wstawic sie za rodaka(jeden za wszystkich, wszyscy za jednego). Są bardzo pracowici, dokładnie wykonuja swoja pracę.
Mezczyzni sa bardzo przystojni, maja wysportowane ciala. Lubia grac w tenisa stolowego a takze pilke nozna.
Kobiety maja dziwne zwyczaje…
Nawet jesli sa pralki potrafia prac recznie ubrania… koce a nawet posciel.
Minusem Rumunek ktore potrafia zuzyty papier toaletowy wyrzucac do kosza zamiast do muszli- to bardzo nie higieniczne.
Wczesniej myslalysmy sterootypowo o Rumunach ale po blizszym poznaniu diametralnie zmienilysmy zdanie.
2010-01-13 o godz. 12:54
Witam,
wszystkich zaintersowanych Rumuniazapraszam na blog rumunia.blox.pl
pzdr
Beata z Bukaresztu
2010-01-22 o godz. 20:39
Jesli ktos zada sobie trud i poczyta nieco o Rumunach i ich dorobku (nie mowie juz, o mozliwosci sprawdzenia tego empirycznie)… szybko przekona sie, o tym jak bardzo sa krzywdzace stereotypy.