Żurek a duma narodowa
Bardzo ciekawy artykuł Adama Szostkiewicza w Polityce (20/2705) “Dumka o dumie narodowej“. Pytanie brzmi: czy jesteś dumny, że jesteś Polakiem?
To pytanie jest moim zdaniem źle sformułowane. Dumnym można być przecież z czegoś, co osiągnęło się samemu. Ale z narodowości? Jak można być dumnym z czegoś, w gruncie rzeczy, przypadkowego? To pytanie powinno brzmieć inaczej: czy jesteś zadowolony z tego, że jesteś Polakiem?
Wtedy odpowiedź jest prosta. Tak. Oczywiście.
Wielu osobom prawdopodobnie dziwne wyda się takie stwierdzenie w ustach kogoś, kto zdecydował się na życie poza Polską - w dodatku mimo tego, że nic go do tego nie zmuszało. Tymczasem właśnie za granicą można tak naprawdę poczuć się Polakiem. A z tego, _jakim_ się jest Polakiem, właśnie można być dumnym.
Nasza polskość (czy może polakowatość?) nie objawia się w wywieszaniu flagi w święta narodowe czy obchodzeniu kolejnych rocznic, które w ogóle nas nie dotyczą. Polakowatość objawia się tak zwyczajnie, na codzień: w pokazywaniu innym tego, co w Polsce jest najfajniejsze.
Dumna jestem, kiedy mój kumpel z Kanady przynosi słoik żurku i woła od progu: “patrz, co kupiłem w supermarkecie!”. Dumna jestem, kiedy na uniwersyteckiej imprezie w Niemczech dwieście osób szaleje na parkiecie przy polskiej muzyce. Dumna jestem, kiedy znajomi wyrywają sobie książkę o Polsce, którą podarowałam im na urodziny. A flaga? No, nie mam. Kiedyś jedną zrobiliśmy, z ręcznika i pieluszki - jak był mecz Polska-Niemcy. Ale to tylko raz.
Jestem Polką, i choćbym chciała, nie da się temu zaprzeczyć. Polski język i polska kultura to zasadnicze części mojego życia. Można się ich wstydzić i wypierać, pewnie. Można też wziąć z nich to, co najlepsze, i tym się cieszyć. Czego i Wam życzę ![]()
2009-05-16 o godz. 00:43
Swietnie to odczucie “polakowatosci” ujelas Magda! Wlasnie zjadlem swieza porcje zurku przygotowanego w domu z zaczynu z maki zytniej z otrebami a nastepnie z dodatkiem boczku, kielbaski i grzybkow. Mniam, mniam. Dzisiaj rowniez udalo mi sie znalezc niewielki ornament okienny polskiej flagi. Udany “polakowaty” dzien
Pozdrawiam serdecznie 
2009-05-16 o godz. 15:27
Ja równiez flag nie wywieszam, ale “polakowatosc” swietuje co pare tygodni… na sobotnim targu przy uni kupuje ogórki kwaszone od pani z rozkladanym stolikiem, a kilka godzin pózniej zajadamy w gronie “multi- kulti” zupe ogórkowa…pycha
Swietny wpis Magdo! wreszcie troche pozytywnego i jednoczesnie nieprzekolorowanego nastawienia do Polskosci.
2009-05-17 o godz. 07:56
W epoce Prezydenta Kaczynskiego, IPN, nagonki na Walese, Walesy w Libertasie i tysiaca temu podobnych rzeczy, kiedy jestem pytany o przynaleznosc narodowa bez sekundy zastanawiania sie wyciagam swoj paszport kanadyjski. Jezeli jedynym powodem do dumy narodowej ma byc zurek - wolne zarty - jestem Kanadyjczykiem.
2009-05-17 o godz. 10:47
Pietrek,
jak myślę o Harperze, jakości kształcenia czy służby zdrowia w Kanadzie, kowbojach w Albercie głosujących na Stelmacha, etc., to się zastanawiam czy masz się czym chwalić. Jeśli jedynym powodem do dumy ma być Wayne Gretzky, poutine i highway patrols z taserami i kijami hokejowymi, to żal mi Cię, że jesteś Kanadyjczykiem;). Zwłaszcza, że mistrzem świata jest i tak Rosja…
A poważniej, bardzo lubię Kanadę, spędziłem tam służbowo sporo czasu, choć od początku wiedziałem kiedy wrócę do Polski, gdzie ja akurat czuję się najlepiej. Mam tam też dużo dobrych przyjaciół, zarówno Kanadyjczyków z urodzenia, jak emigrantów. Chciałem tylko pokazać, że każdy kraj można ośmieszyć czy sprowadzić do negatywnych stereotypów. Zamiast się wstydzić lepiej pokazać to, co jest u nas dobre, a zapewniam Cię, że moi znajomi Kanadyjczycy potrafiliby wymienić wiele pozytywnych aspektów Polski, którą mieli okazję odwiedzić…
Nota bene, Kanadyjski paszport ma rzeczywiście tę zaletę, że jest dość neutralny, Kanada, poza dzisiejszy udziałęm w Afganistanie, nie była nigdy uwikłana w większe konflikty polityczne, głównie za sprawą korzystnego położenia i niewielkiego w sumie globalnego znaczenia politycznego. Dzięki temu, o ile np. paszporty niemieckie, amerykańskie czy francuskie mogą budzić negatywne odczucia, kanadyjski nie…
A polski paszport budzi różne emocje nie ze względu na Wałęśe i Libertas, a raczej ze względu na różne fale emigracji i związane z nimi zjawiska negatywne, które niestety pozostają w pamięci bardziej niż te pozytywne…
2009-05-17 o godz. 13:02
Tez wolalbym kanadyjski paszport od polskiego. I mimo iz byc moze nie powinienem odczuwac wstydu za innych (Kartofla i spolke) to troche mi dziwnie za kazdym razem kiedy wyskakuja z nastepnym idiotyzmem, osmieszajac Polske po raz kolejny.
2009-05-24 o godz. 21:13
Ja w koncu odzyskalam moj polski paszport w zeszlym roku i jestem z tego faktu bardzo dumna.
2009-06-01 o godz. 16:26
Przyznam szczerze, ze przez 4 lata zycia w Amsterdamie mialam czasami chwile, kiedy bylo mi wstyd ze jestem Polka. Za duzo chamstwa ze strony Polakow widzialam, prostackiego zachowywania itd. Plus dla kazdego Holendra bylam kolejna ze Wschodu co szuka meza i lepszego zycia…Ciezko bylo. Zyjac w RPA nigdy nie bylam bardziej dumna z wlasnej narodowsci, tutaj ludzie maja inne podejscie do Polakow, do obcokrajowcow.Lepeij mi z tym.
2010-01-13 o godz. 01:50
To nie calkiem moj blog, bo za granica mieszkam juz od lat trzydziestu, ale doloze swoje trzy grosze.
Od trzydziestu lat ustawicznie jestem pod surowa samokontrola. Zeby nikt nigdy nie mogl powiedziec “ta Polka zle pracuje”, “ta Polka naklamala”, “ta Polka to chyba analfabetka”. I pod stalym samodopingiem : zrob wiecej, zrob lepiej, dla innych, dla swoich znajomych, dla swojej dzielnicy. Moge powiedziec, ze przyjmujac mnie Francja zrobila dobry interes. Tak samo wychowalam swoje dzieci. Paradoksalnie moj patriotyzm (wybaczcie to slowo, ale tu akurat jest na swoim miejscu) nie Polsce owocuje.